Rozdziały

Którego bloga usunąć?

piątek, 24 lipca 2015

EPILOG "CAŁE ŻYCIE"

I tu kończy się historia moich rodziców i zaczyna historia moja i taty. Codziennie myślę o mamie. Zastanawiam się jak wyglądałoby moje życie, gdyby była z nami teraz i przez te wszystkie lata.. Patrzę na zdjęcia i myślę, jak wyglądałaby teraz, mam przed oczami jej uśmiech, piękne oczy, włosy, które, tak jak mówił tata, zawsze miała starannie ułożone. Wyobrażam sobie jak siedzimy wieczorami w ogrodzie i opowiadam jej o moim życiu i problemach.

Kiedyś jak rozmawiałam o mamie z ciocią Kelsey, usłyszałam: "Po śmierci Ann wszystko się zmieniło. Nathan trzymał się tylko do czasu pogrzebu. Na ciebie nie chciał nawet spojrzeć. Za bardzo przypominałaś mu o Ani. Po pogrzebie wyjechał na kilka dni. Ja pojechałam razem z Tobą do Gloucester, do twojej babci. Nathan wrócił po kilku dniach. Był chudy, blady, bez życia, a czekała go jeszcze rozprawa. Pił przez dwa tygodnie bez przerwy. Cały miesiąc cie nie widział, nie mógł. Po wsadzeniu Dionne za kratki, twój tata zaczął stawać na nogi. Odnowił mieszkanie, zaczął uczyć się gotować. Wszystko dla ciebie. To był trudny czas. Ale kiedy w końcu było już z nim dobrze, pojechał do Gloucester. Nauczył się od Karen jak się tobą zajmować i zabrał cię do Londynu. Nie odstępował cię na krok przez ponad rok. Nathan uczył się życia bez Ann."

Wujek Thomas natomiast kiedyś opowiedział mi taką krótką sytuację, rozmowę z tatą, gdy miałam już prawie pięć lat:
"- Ona potrzebuje matki - Nathan spojrzał na swoją córkę, bawiącą się na łóżku.
- A ty potrzebujesz kobiety - powiedział Tom.
- Czy ty słyszysz co ty mówisz? To była twoja siostra do cholery!
- Nadal nią jest. I ty zawsze będziesz jej mężem, ale sam sobie nie radzisz.
- Mam was.
- Masz i my nigdy cię nie zostawimy. Zawsze będziesz moim szwagrem, ale czas zacząć żyć - Tom poklepał go po plecach.
- Nie mogę.. Za bardzo ją..
- Wiem, że ją kochasz Nathan.
- Dlatego jest jeszcze za wcześnie - skwitował i poszedł pobawić się z małą."
Tato nie znalazł sobie żadnej kobiety na dłuższą metę, nie ożenił się ponownie. Miał tylko kilka przelotnych romansów, ale cały czas kocha mamę.

CAŁE ŻYCIE

THE END

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

AMELIA:

Skończyłam pisać książkę, wcisnęłam przycisk zapisujący dokument i wyłączyłam komputer. 

Budzik zadzwonił o 8:10. Powolnie wstałam i ubrałam przygotowane wczoraj rzeczy. Czeka mnie długi dzień. Najpierw ma przyjechać Brooklyn i spędzić ze mną ranek i pójść na obiad a popołudnie spędzę z tatą. W końcu to moje urodziny. Ale niestety jest to także najgorszy dzień w życiu taty. Ja się urodziłam, ale mama, miłość jego życia odeszła z tego świata oraz część mnie, mój kochany braciszek, który mnie obronił...
Równo o 9 usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko zbiegłam po schodach i podbiegłam do drzwi, które otworzyłam. Pierwsze co zobaczyłam, to wielki bukiet czerwonych róż.
- Brooklyn - uśmiechnęłam się sama do siebie i odsunęłam kwiaty, aby zobaczyć jego twarz.
- Wszystkiego najlepszego księżniczko - powiedział słodko i wszedł do domu - To dla ciebie - wręczył mi kwiaty.
- Nie wiem czy mam aż tak duży wazon - zaśmiałam się i go pocałowałam - Dziękuję.
- Dla ciebie wszystko. To nie koniec prezentów i niespodzianek - puścił mi oczko.
- Już się boję - poszłam zająć się kwiatami.
- Wstawiaj lepiej te kwiatki do wody i idziemy.
- Co? - zawołałam z kuchni.
- To co słyszałaś skarbie.
- Ale jak to? - wróciłam z salonu, gdzie postawiłam wazon.
- No chyba nie myślisz, że w ten piękny dzień będziemy siedzieć u ciebie w domu - złapał mnie za rękę i pociągnął do siebie.
- Zwariowałeś! - pisnęłam i w locie złapałam torebkę.
- Ja ciebie też kocham Amelio - powiedział tylko i wyszliśmy z domu.

- Nie siedźcie tam długo. I przyjedźcie na kolację, mamie bardzo zależy - powiedział, gdy zaparkowaliśmy na cmentarnym parkingu, bo to tu umówiłam się z tatą.
- Postaram się wyciągnąć tatę - powiedziałam i pocałowałam swojego chłopaka.
- Kocham cię - odwzajemnił pocałunek.
- Ja ciebie też Kaneswaran - uśmiechnęłam się i wysiadłam z samochodu, po czym ruszyłam na grób mamy i brata, dobrze znaną mi drogą.
Już z daleka zobaczyłam tatę. Siedział na ławce przy grobie, z czerwoną różą w dłoni, jak co roku. Skupiony, smutny, z zamkniętymi oczami. Podeszłam cicho i usiadłam obok, po czym przytuliłam się do taty. On nawet nie drgnął.
- Dobrze, że już jesteś skarbie - powiedział cicho.
- Nie mogłabym nie przyjść.
- Wszystkiego najlepszego córeczko - otworzył oczy i spojrzał na mnie odwracając głowę - To dla ciebie - podał mi różę.
- Dziękuję - przytuliłam go.
- Dwadzieścia lat temu, moje życie w jednej chwili stało się koszmarem. Myślałem, że w jednej chwili straciłem wszystko co miało dla mnie sens. Przepraszam cię córeczko, że tak wtedy myślałem. Przepraszam, że zostawiłem cię na tak długo samą. Że nie mogłem na ciebie patrzeć, że tak bardzo przypominałaś mi Ann. Nigdy sobie nie wybaczę, że tak wtedy myślałem. Ann odeszła, ale pozostawiła po sobie piękną malutką dziewczynkę, za którą codziennie dziękuję. To ty nauczyłaś mnie kochać na nowo. To ty dałaś mi wiarę w siebie i to, że razem uda nam się wszystko. Nie wiem gdzie bym był teraz, gdyby ciebie ze mną nie było. Twoja mama i brat zostawili mi anioła, bym nie upadł. Jesteś tak do niej podobna - zobaczyłam w jego oczach łzy - Kocham cię Amelia.
- Ja ciebie też kocham tatusiu - ponownie go przytuliłam i razem wpatrzyliśmy się w napis na tablicy:

"Wife, mother, sister
Ann Sykes
And little Angel Alexander
Rest in Peace
18.08.2015"

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I tak oficjalnie kończy się moja bloggerowa działalność, chociaż pewnie Kami uparcie twierdzi, że jeszcze coś napisze. Ale tak się nie stanie ;p nie meczcie mnie.
Stop fucking around with my emotions i to chyba tyle ^^
Trzymajcie się ciepło, o ile ktoś tu jeszcze ze mną jest ;**
Życzę Wam wszystkiego co najlepsze i jak chcecie mieć ze mną jeszcze kontakt to zapraszam na tt i maila ;) odpowiem też na komentarze ;)
Dziekuje Wam absolutnie za wszystko!
Wszystkim razem i każdej z osobna!
Szczegolnie dla Edyty, Camille i oczywiście Anki, które zawsze ze mną były.
Dla wszystkich, które chociaż na chwile zainteresowała ta historia i których komentarze tak bardzo wspierały :)
A jeśli ta opowieść także była dla Was ważna, napiszcie chociaż słowo ;*
Kocham Was <3
Powodzenia w waszych planach i we wszystkim co dla Was ważne ;***

22 komentarze:

  1. Piekne zakonczenie historii, choc nieco smutny. Dziekuje Ci bardzo, za cala opowiesc. Bylam z nia od poczatku i wytrwalam az do epilogu. Przezywalam kazda emocje i kazda historie i dlatego z czystym sercem moge Ci obiecac, ze wroce do tego bloga, jeszcze nie jeden raz.
    Dziekuje, Paulinko. Dziekuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak ciagle mam nadzieje, ze uda Ci sie jeszcze cos napisac :p

      Usuń
    2. I tak ciagle mam nadzieje, ze uda Ci sie jeszcze cos napisac :p

      Usuń
    3. To ja dziękuję za czytanie Cami :) muszę poprawić kilka rozdziałów i będziesz mogła czytać do woli, bo widzę, że nie dacie mi tego usunąć ;p nadzieja matką głupich, wiesz? xd

      Usuń
    4. Wiem, ale dalej bede czekac :)

      Usuń
  2. Piękne <3 Dziękuję Ci za tą historię. Była wspaniała pomimo smutnego zakończenia :)
    Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś coś napiszesz a tymczasem po prostu Do widzenia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję za czytanie :) jedno zakończenie wesołe, drugie smutne, równowaga musi być ;)
      Jeżeli będę coś pisać to tylko na blogu z Anią (opowiadanie o bliźniaczkach) ;d

      Usuń
  3. i mam się teraz tak po prostu pogodzić z tym, że to koniec? xd
    to chyba niewykonalne xd
    kurde to była takie fajne :P
    i co ja teraz zrobie ze swoim życiem?! XDDD
    no dobra...
    Powodzenia Paulinko bo i tak się ode mnie nie uwolnisz ♥ XDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dasz radę Edytko :) Tomasz Ci pomoże xDD super! bardzo lubię z Tobą prowadzić inteligentne rozmowy :D

      Usuń
  4. Cudowne zakończenie <3
    Na pewno kiedyś wrócę do tego opowiadania :)
    Mam jednak nadzieję, że kiedyś coś może jeszcze napiszesz :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobało :) miło mi to słyszeć, ale raczej już nic nie napiszę.

      Usuń
  5. Świetne zakończenie!
    Serio... Łzyy w oczaach... ;-;
    Kurde nie powinien sie od niej odwracac
    Ale przeproail przynajmniej
    Iii jak slooodko ze jest z synem Sivyy.. *.*
    Bardzo ciekawie czytalo sie twojego blogaska
    Coz.. Szkoda ze nic juz nie machniesz ale wszystko sie kiedys konczyyy... :) trzymaaj sie! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Starałam się i wyszło tak jak sobie wymyśliłam :) Też myślę, że Brooklyn Kaneswaran to dobra partia :D Ty też! i dzięki za czytanie :)

      Usuń
  6. Oooo jejjjj !!! No jak moglas?! ;/ oni mieli sb zyc fajnie i wgl !!! Brrr nie zasne dzis ;/ Ale piekne to bylo ;* buziaki ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno kończy się dobrze, drugie gorzej, tak już jest ;) śpij dobrze Aga, ale najpierw odpisz ;)

      Usuń
    2. Zbieram sie do odpisywania haahah ^^ oczekuj wiadomosci jutro kochana ;* buziaki ^^

      Usuń
    3. To jeszcze tylko godzinka ;p ;*

      Usuń
  7. Oficjalnie płaczę. To było cudowne zakończenie. Szkoda, że to już koniec ale cóż wszystko kiedyś się kończy.
    Dziękuję Ci za niesamowite opowiadanie, za każdy rozdział, na który czekałam z niecierpliwością, za momenty śmieszne, smutne, wzruszające, zaskakujące i przerażające. Za wszystko, że chociaż na chwilę, dzięki tej historii, mogłam oderwać się od rzeczywistości :D To był świetnie spędzony czas :D
    Życzę wszystkiego dobrego i jeszcze raz dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie płacz :) Cieszę się, że Ci się podobało i dziękuję za czytanie :) wszystkiego dobrego dla Ciebie również imienniczko :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I za najdłuższy komentarz ;)

      Usuń